Ruszył proces w sprawie śmierci ciężarnej Anny ze Świdnicy

Szpital Latawiec Świdnica

6 marca 2026 roku przed Sądem Okręgowym w Świdnicy, I Wydziałem Cywilnym, rozpoczął się proces przeciwko Samodzielnemu Publicznemu Zespołowi Opieki Zdrowotnej w Świdnicy, prowadzącemu szpital „Latawiec”, oraz Towarzystwu Ubezpieczeń Wzajemnych Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych. Sprawa o zapłatę toczy się pod sygnaturą akt I C 1/25.

Postępowanie dotyczy śmierci Anny, 32-letniej pacjentki, która w nocy z 13 na 14 czerwca 2021 roku trafiła do szpitala w Świdnicy w 20. tygodniu ciąży. Wcześniej skarżyła się na gwałtowne pogorszenie samopoczucia, osłabienie, dreszcze i stan podgorączkowy. Po przyjęciu do szpitala stwierdzono brak czynności serca u nienarodzonego dziecka, a jednocześnie stan pacjentki wskazywał na rozwijający się ciężki proces zapalny, stanowiący bezpośrednie zagrożenie dla jej życia.

Jak mówi nam adwokat Ilona Kwiecień, reprezentująca bliskich zmarłej, już w chwili przyjęcia pacjentki istniały bardzo poważne przesłanki wskazujące, że konieczne jest natychmiastowe i zdecydowane działanie medyczne. „W naszej ocenie stan Anny wymagał niezwłocznego zakończenia ciąży i wdrożenia postępowania adekwatnego do bezpośredniego zagrożenia życia. To jest jeden z zasadniczych problemów tej sprawy” – wskazuje pełnomocnik rodziny.

Po północy Annę przeniesiono na Pododdział Patologii Ciąży i objęto wzmożonym nadzorem. Jej stan pozostawał ciężki: występowało obniżone ciśnienie tętnicze, przyspieszone tętno, a wyniki badań laboratoryjnych potwierdzały narastający stan zapalny. Mimo tego nie zdecydowano od razu o instrumentalnym opróżnieniu jamy macicy. Przyjęto, że pacjentka urodzi martwy płód siłami natury. Po wielu godzinach oczekiwania, gdy jej stan dalej się pogarszał, odstąpiono od tej metody i przewieziono ją na blok operacyjny, gdzie usunięto martwy płód. Następnie Anna w stanie krytycznym trafiła na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii z objawami wstrząsu septycznego. Pomimo dalszych zabiegów ratujących życie zmarła kilka godzin po przyjęciu do szpitala.

Jak podkreśla adwokat Ilona Kwiecień, bliscy zmarłej wskazują na rażące uchybienia w postępowaniu personelu medycznego. „Kluczowym błędem było niewystarczająco szybkie podjęcie decyzji o zakończeniu ciąży, mimo wyraźnych objawów świadczących o tym, że życie pacjentki było realnie zagrożone” – mówi pełnomocnik rodziny.

Zdaniem strony powodowej opóźnienie w usunięciu martwego płodu oraz brak odpowiednio szybkiej reakcji na rozwijający się proces zapalny doprowadziły do gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia Anny, a w konsekwencji do jej śmierci. Bliscy zmarłej domagają się zadośćuczynienia od szpitala i jego ubezpieczyciela, wskazując, że celem postępowania jest nie tylko uzyskanie rekompensaty, ale również pełne wyjaśnienie okoliczności tragedii.

Ta sprawa dotyczy nie tylko odpowiedzialności cywilnej, ale także elementarnego prawa rodziny do poznania prawdy o tym, czy pomoc została udzielona we właściwym czasie i we właściwy sposób. Bliscy Anny oczekują sprawiedliwości i rzetelnej oceny działań podejmowanych wobec niej w szpitalu” – mówi nam adwokat Ilona Kwiecień.

Rozpoczęty 6 marca proces ma odpowiedzieć na pytanie, czy po stronie pozwanych istnieje odpowiedzialność za skutki decyzji podejmowanych wobec pacjentki w krytycznych godzinach poprzedzających jej śmierć.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
WhatsApp